|
sobota, 24 września 2011
Patrzyła w okno, a ja patrzyłem na nią, na jej profil i myślałem: sercem
Czy ja kocham K. sercem czy też siłą woli, hmmm...
wtorek, 23 sierpnia 2011
"Ten Dobry Pan spadł za schodów, leci mu krew, (...) a oni mówili, że on umarł" - relacja pięcioletniej dziewczynki, jedynego świadka śmierci mojego ojca... nie mogę w to uwierzyć, że odszedł na zawsze, że już Go z nami nie ma...
niedziela, 07 sierpnia 2011
Przemęczona aż spokojna...
Chodź czasem brak Ci tchu
czwartek, 28 lipca 2011
Nie wiem, co się ze mną dzieje, zamykam oczy i nagle ogarnia mnie taki smutek, że łzy same napływają mi pod powieki... Próbuje jeszcze walczyć, ale już po chwili spływają po moich policzkach... Może żal mi tych wspaniałych chwil, które nam umknęły... Przecież nie widzieliśmy świata poza sobą... Nierozłączni... Wspólne gotowanie dawało nam tyle radości... Wspólne spacery... hmmm herbatka z rumem na starym mieście... Niby wszystko jest dobrze, a jednak jest takie inne, takie nowe, takie nie nasze... Razem a jednak osobno...
wtorek, 19 lipca 2011
Wyszło słońce po tej burzy... Choć nie potrafię zapomnieć, wybaczyłam... Może przy ostatniej wymianie zdań trochę przesadziłam, może było zbyt dobitnie, ale dotarło... K. zrozumiał, że nadszedł sądny dzień, koniec ściemniania, czas podjąć męską decyzję zanim ja to zrobię... W końcu faktem było, że w ostatnich miesiącach, 40% połączeń telefonicznych, jakie wykonywał było do tamtej drugiej. Pobawiłam się trochę w szpiega, choć nie wymagało to ode mnie zbytniego zaangażowania (faceci jak kłamią, to myślą, że tak fantastycznie to robią, że nikt o tym nie wie, choć wszystko widać jak na dłoni). Więc przedstawiłam K. fakty, świadczące przeciwko niemu, już nie zaprzeczał... Był wściekły, że go szpiegowałam... Krzyki, awantury, koszmar... Nie mogłam już się wycofać, postawiłam sprawę jasno, albo ona albo ja... Tę walkę wygrałam, zaprzestał kontaktów z tą drugą... Jednak jestem ostrożna, nie wiem czy K. chce tylko uśpić moją czujność... Zostałam z K., choć nie wiem czy potrafię mu jeszcze zaufać... Tymczasem zawieszenie broni...
środa, 13 lipca 2011
Ta huśtawka pogodowa mnie wykańcza... Resztkami sił zwlekam się z łóżka... Krzątam się nieprzytomnie po domu... Doprowadzam się do porządku, minimalnie – tyle, co konieczne i wychodzę... Prace rozpoczynam o 6:00. Ciągle jeszcze niedobudzona wypijam 2 kawy, czytając przy tym pocztę elektroniczną... Czasem przy tej czynności wyleję na siebie tę kawę, ale już przywykłam, że czasem wracam do domu w kawowym ubranku:) Jedno jest pewne, że kawa nigdy mnie tak nie pobudza, jak w momencie, kiedy się na mnie wylewa... Więc po kawie zajmuję się swoimi obowiązkami, ale też jakoś tak flegmatycznie, i tylko spoglądam na zegar, czy nie czas na przerwę, a później odliczam godziny do wyjścia. Wszystko dzieje się w takiej błogiej nieświadomości, bez pośpiechu, bez stresu, bez przemyśleń... Zahibernowana oczekuję na urlop...
poniedziałek, 11 lipca 2011
Zostaliśmy sami i wszystko wróciło... Kolejna awantura za nami... Dla Niego to takie normalne, że przejmuje się problemami tej drugiej. A ja się pytam, co ze mną, co z moimi, naszymi problemami... Gdzie w tym wszystkim miejsce dla mnie??? Po jaką cholerę ta cała gra... Dziś powiedziałam K., że za każdym razem, kiedy podnosi na mnie głos powtarzam sobie, że go nienawidzę z całego serca... jakoś się chyba tym zbytnio nie przejął... Teraz nastało milczenie, każde w swoim pokoju, przed swoim komputerem i cisza... Nałożyłam słuchawki włączyłam muzykę, żeby się jakoś zrelaksować przed snem... Nie słyszeć już, co mówi... Rano do pracy, więc muszę odpocząć, zasnąć i spać nie myśleć, nie analizować...
niedziela, 10 lipca 2011
sobota, 09 lipca 2011
Dziś wzorcowy ten nasz związek... Dziś wizyta moich rodziców, więc wszystko pięknie, cukierkowo... Jak bardzo K. mnie kocha... szkoda tylko, że na pokaz i w dodatku po alkoholu...
czwartek, 07 lipca 2011
|
O autorze
Ostatnie wpisy
Darmowa Bramka SMS |